Marta Janda – tancerka romansująca z „rurką”

Światła gasną, w tle widać unoszący się dym i tancerkę – to Marta Janda, tancerka romansująca z „rurką”. Tak kochani czytelnicy, to nie sprośny żart. Stoję zafascynowana i patrzę szeroko otwartymi oczyma, nie wierząc w to co widzę. Skąd w tej eterycznej, drobnej dziewczynie tyle siły i magii jednocześnie. Pole Dance lub jak pieszczotliwie Marta mówi „taniec na rurce”, to jeden z najciekawszych trendów promowanych dla wielbicieli aktywności fizycznej. To zarówno piękna i wymagająca dziedzina tańca, a dokładniej połączenie tańca i akrobatyki. Marta ze swojej pasji uczyniła biznes i założyła MY WAY poledancestudio w Kielcach. Postanowiłam ją podpytać jak jej to wychodzi.

Marta Janda – tancerka romansująca z rurką

Finalistka POLE ART 2015, finalistka Mistrzostwa Mazowsza, finalistka Talentu Świętokrzyskiego, finalistka ESENAI championship 2017, właścicielka MY WAY poledancestudio w Kielcach – imponujące osiągnięcia. Jestem strasznie ciekawa jak rozpoczęła się Twoja przygoda z tańcem, a dokładniej tańcem na rurze?

Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się w podstawówce, kiedy zaczęłam uczęszczać na zajęcia z tańca towarzyskiego. W czasach gimnazjalnych dołączyłam do zespołu cheerleaderek i tam pozostałam na dłużej. Równocześnie uczęszczałam na akrobatykę, którą hobbystycznie trenuje do dziś. Przygoda z pole dance rozpoczęła się w momencie, kiedy w serwisie YouTube odnalazłam filmiki niesamowitych pole dancerek. Kiedy w Kielcach otwarto szkołę pole dance, od razu zapisałam się na zajęcia. Pierwsza styczność z rurką i już wiedziałam, że to dla mnie – w końcu będę mogła połączyć taniec i akrobatykę. Jest to połączenie idealne dla mnie – spełniam się w 100 %.

Marta Janda – tancerka romansująca z rurką

Co sprawiło, że zapragnęłaś otworzyć własną firmę? Przełożyć pasję do tańca w biznes. Nie od dziś wiadomo, że czasem podejście biznesowe, nadmiar obowiązków, może osłabić miłość do naszej pasji.

Po jakimś czasie zajęcia w szkole, do której uczęszczałam okazały się niewystarczające. Miałam rurkę w domu, na której w każdej wolnej chwili trenowałam nowe triki podpatrując idolki na YouTube. Zrobiłam kurs instruktorski oraz zaczęłam prowadzić zajęcia w tamtejszej szkole. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że uwielbiam uczyć innych, że mogę to zrobić lepiej. Jeszcze będąc studentką, rozpoczęłam plany dotyczące własnej działalności gospodarczej. Mijają już prawie 4 lata odkąd istnieje MY WAY.

Prowadzenie własnego biznesu sprawiło,  że mam mniej czasu na realizowanie własnej pasji. Niestety nauczanie innych nie równa się własnemu treningowi. Z biegiem czasu uczę się jak nim dysponować, aby pogodzić wszystko i nie zniechęcić się do rurki. Nie jest to łatwe, ale póki co udaje się!

Marta Janda – tancerka romansująca z rurką

„Jako instruktor zwracam uwagę nie tylko na poznanie nowych figur i kombinacji, ale staram się także, aby kursanci nabrali pewności siebie, oswoili się z własnym ciałem, a także czerpali przyjemność z zajęć." – to możemy przeczytać na Twojej stronie. Zdradzisz nam jak najprościej oswoić się ze swoim ciałem? Co zrobić jak już dawno straciliśmy z nim kontakt?

Dla każdej kobiety ciało jest bardzo ważne. Kiedy ktoś zaniża wartość naszego ciała, urody czy sprawności prowadzi to do niskiej samooceny. Na zajęciach panuje domowa atmosfera co sprzyja skupieniu na tańcu i wykonywaniu figur. To z kolei daje poczucie siły, że potrafimy wykonać coś co do tej pory wydawało się poza zasięgiem. Dziewczyny raczej ze sobą współpracują, niż rywalizują i porównują się do siebie. Przychodzą do nas kobiety w różnym wieku, które mają odmienne sylwetki, a to co je łączy to wspólna pasja, która mam nadzieje daje poczucie wolności i siły. Po oswojeniu się z własnym ciałem można totalnie się w tym zatracić i dać się ponieść. Mam na myśli odłożenie na bok swoich obaw dotyczących złego wyglądu i czerpanie przyjemności z tego co się robi. Dzięki temu nie myślimy źle o swoim ciele. Joga, taniec, techniki oddechowe to czynności, które teoretycznie nie wymagają świadomej pracy mózgu. One pomagają nam spotykać, oswajać się ze swoim ciałem. Taniec pole dance jest jedną z nich.

Marta Janda – tancerka romansująca z rurką

Jak radzisz sobie w sytuacji, kiedy kursantka nie ma wystarczającej siły by podołać zadaniom, które proponujesz na lekcjach? Jak zachęcić osoby, by się nie poddawały. Doskonale wiemy, że taniec, a szczególnie taniec na rurze to wymagająca pasja, która także bardzo dużo daje osobie, która ją uprawia.

Pole dance jest bardzo wymagająca aktywnością. Najważniejsze jest to, aby zostać trochę dłużej niż na jedne zajęcia. Zazwyczaj to one są właśnie najtrudniejsze, w szczególności dla osób, które nigdy nie miały styczności ze sportem. Już po kilku zajęciach odczujemy ogromna satysfakcję z postępu, który następuje dość szybko wraz ze wzmacnianiem naszego ciała. Zazwyczaj osoby które przychodzą na lekcje próbną zostają na dłużej, często na lata. Rurka się nie nudzi, ponieważ mamy mnóstwo możliwości – możemy tańczyć, możemy wykonywać tylko figury, łączyć je w kombinacje, ćwiczyć tylko na obrotowej rurce lub tylko na statycznej. Każdy odnajduje tam coś dla siebie. Jeśli przeżyjemy siniaki i pierwsze ogromne zakwasy pozostanie nam tylko czerpać radość z wykonywania nowych figur, przełamywania słabości oraz obserwowania jak pięknie kształtuje się nasza sylwetka. Początki są trudne, ale z czasem ciało się przyzwyczaja. Instruktorki (w tym ja) dbają o atmosferę na zajęciach, starają się dostosować poziom do grupy, aby nikt nie czuł się zniechęcony czy za słaby na ten sport. Przede wszystkim trzeba dać sobie trochę czasu.

Marta Janda – tancerka romansująca z rurką

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu własnego biznesu? A co jest najprzyjemniejsze, najbardziej motywujące?

Najtrudniejsze są rzeczy niezwiązane z trenowaniem pole dance. Mam na myśli papierkowe sprawy, niespodziewane wydatki czy sprawy związane z promocją studio. Zdecydowanie najbardziej motywujące są zadowolone klientki, które wychodzą z uśmiechem z zajęć i zawsze wracają. Motywują także miłe słowa kursantek, pozytywne opinie oraz mnóstwo pięknych zdjęć publikowanych przez kursantów na serwisach społecznościowych. Mnie osobiście energii dodają warsztaty pole dance, w których mogę uczestniczyć, w celu doskonalenia swoich umiejętności, a także zawody, w których biorę udział. Daje to ogromnego kopa i przypomina o tym co daje mi spełnienie. Są jeszcze widoczne postępy kursantek, które są żywym przykładem, że to co robię ma sens.

Dlaczego Twoja praca jest pracą marzeń?

Nie do końca uważam, że tak jest. Jak na początku stwierdziłaś prowadzenie biznesu może mieć zły wpływ na naszą pasję. Prowadzenie szkoły tańca nie jest super wymagającym biznesem mimo to muszę być pod telefonem 24h na dobę i często łapie się na tym, że moją głowę zaprzątają sprawy, które wywołują niepotrzebny stres. Czasem czuję też przemęczenie związane z natłokiem obowiązków tj. prowadzenie zajęć, własny trening, prowadzenie studio. Czasem dochodzi do tego również organizacja jakiegoś wydarzenia np. zawodów POLE DANCE SHOW czy warsztatów odbywających się w MY WAY, w związku z czym czasami można mieć dosyć. Wystarczy jednak wejść na pustą salę, włączyć ulubioną muzykę i dać się ponieść tańcu.

zdjęcia MY WAY

1 Komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *