Kobiece sex-stories

Z kobiecością jest jak z piękną bielizną – nikt jej nie widzi, ale nasza świadomość, że jest, sprawia, że dzięki niej czujemy się bardziej zmysłowo. Postanowiłam więc zapytać Zosię Szypowską, autorkę bloga sex-stories.pl o kwestie związane z naszą „kobiecą bronią”.

Z ogromną gracją i poczuciem humoru balansujesz po tematyce graniczącej z tabu wielu Polek. Skąd się wziął pomysł na bloga?

Ze wszystkich babskich posiadówek i niekończących się analiz damsko–męskich, damsko-damskich i wszelkich możliwych konfiguracji relacji z drugim człowiekiem. Wliczam w nie także liczne rozmowy z mamą i z babcią, które niewątpliwie swoją bezpośredniością, swobodą i otwartością wprowadziły mnie w pierwsze rozmowy o seksualności. Studia z psychologii i life coachingu dopięły wszystkiego.

Tematyką bloga jest szeroko pojęty sex–coaching. Czym właściwie jest?

Sex coaching dąży zarówno do podniesienia satysfakcji seksualnej jak i zbudowania dobrej relacji z samym sobą i partnerem poprzez pracę z przekonaniami, rutyną, kompleksami, wyrażaniem swoich pragnień, pewnością siebie itp. Na sesje przychodzą zarówno osoby samotne, jak i pozostające w relacji, często także pary.

Na czym polega Twoja rola w sex–coachingu?

Nie skupiałabym się na słowie “seks”, bo jest on często przyczynkiem jak i skutkiem całości naszych zachowań i myśli. Jego rola w naszym życiu jest wielowątkowa, może być aktem bliskości, rozładowania emocji, zaspokojenia, pogodzenia. Podczas rozmów coachingowych skupiamy się na docieraniu do najgłębszych pragnień i skierowania ich na tory nas satysfakcjonujące. Moja rola społecznie ma też charakter edukujący, gdyż czasem okazuje się, że dany problem wynika po prostu z niewiedzy.

Co uważasz za największe coachingowe wyzwanie związane z seksualnością u kobiet?

Największym wyzwaniem, które zauważam jest samoakceptacja i cienka linia pomiędzy zadowoleniem a dyskredytacją siebie. Okazuje się, że w dobie rozbuchanej i wszechobecnej seksualności, wciąż mamy wyzwania związane z jej wyrażeniem. Niechęć seksualna, poczucie wstydu, problemy z bliskością, zagubienie. A wszystko zaczyna się od poczucia kobiecości.

Zgadzam się. Poczucie kobiecości to w zasadzie tożsamość kobiety. Poczucie, które łączy delikatność, wewnętrzną siłę, piękno, zaradność i mnóstwo innych cech. Tym kobiecość jest dla mnie. A dla Ciebie czym jest „nasza magia”?

W pierwszym skojarzeniu postawiłabym na zmysłowość, czyli zdolność czerpania z bodźców płynących z zewnątrz, rezonowanie ze światem. To zapach, gesty, powab, wrażliwość ciała, poznanie jego potrzeb i spektrum reakcji. Idąc dalej, kobiecość to temperament, styl bycia, wzbudzanie sympatii, umiejętność śmiania się z siebie, inteligencja, pewność siebie, choć na drugim biegunie jest też nutka tajemnicy i cicha woda. W końcu to pasja, życie zgodnie z wartościami, wiedza o tym czego chcemy. W ten sposób budujemy naszą osobowość, charakter, pazur czyli „to coś” co nas wyróżnia. I wolność. Uzależniając się od opinii innych, nie będziemy wolne. Eugeniusz Bodo śpiewał „seksapil to nasza broń kobieca, to coś co nas podnieca”. Seksapil to żadna broń, tylko wabik, urok i naturalność. Coś co wzbudza pożądanie, wyzwala fantazje, buduje napięcie seksualne.

Jak więc wg Ciebie dotrzeć do sedna własnej kobiecości?

Istnieje wiele dróg. Aby czuć się dobrze ze sobą i ze swoim ciałem warto się w nie wsłuchać, ale żeby nie wydało się to banałem, weźcie pod uwagę swoje samopoczucie w ciągu dnia.

  • Co dodaje Wam energii, a co Was spowalnia, obciąża?
  • W jakich ubraniach czujecie się zmysłowe?
  • Jak możecie o siebie zadbać podczas natłoku codziennych obowiązków?
  • Co robicie tylko dla siebie? Jak możecie sobie sprawiać przyjemność same?

Kobiecość zawiera w sobie tyle elementów, że zamiast szukać jakiejś obiektywnej prawdy, szukajmy w sobie indywidualności, naturalności, zgodności z samą sobą. Spójrzmy nieco z dystansu do swoje niedoskonałości, które ma absolutnie każdy. Édith Piaf miała wadę postawy, a Marylin Monroe nosiła rozmiar 42 i mimo to stały się ikonami charyzmy i wdzięku.

Ja mam swoje ikony pośród koleżanek – inspirują mnie  i bardzo mi się podoba, jak o siebie dbają – przez co nieświadomie „ciągną” mnie w górę. Jak Ty oceniasz kobiecość Polek w ogóle?

Z codziennej obserwacji na pewno wyłania się obraz modnych, nowoczesnych kobiet, które godzą wiele obowiązków, prace, staże, jesteśmy wykształcone. Wspominając studia life coachingowe i rozpiętość wiekową kobiet od dwudziestu paru do 70-tki, mogę z zachwytem stwierdzić, że drzemie w nas potencjał, wulkan energii i pomysłów na życie i że przebywanie w takim gronie pokazuje różnorodność przejawów kobiecości. Oby tak dalej!

Co sądzisz o atrybutach kobiecości?

Przeczytałam ostatnio badania francuskiego badacza, Nicolasa Gueguen, który sprawdzał ludzkie skłonności do nawiązywania relacji z kobietami w… różnym rodzaju obuwia. Wykazały one, że im wyższy obcas miała na sobie ankieterka biorąca udział w teście, tym chętniej mężczyźni odpowiadali na jej pytania! To samo dotyczy pomocy z podniesieniem upuszczonej „przypadkiem” rękawiczki!

Atrybutem kobiecości jest dla mnie zdecydowanie osobowość i ekspresja, wyrażanie siebie. Nie kopiowanie innych, tylko tworzenie siebie, poznawanie swojego JA i wybieranie tego co dla nas najlepsze!

PODSUMOWUJĄC

Kobiecość jest w naszych głowach, w naszym wewnętrznej przekonaniu i samoocenie. O tym jak trudno ją w sobie ugruntować, świadczy nasze zawstydzenie po usłyszeniu komplementu, zbycie go krótkim „no coś Ty, daj spokój”. Najczęściej uzależniamy nasze poczucie własnej wartości i akceptacji od zewnętrznych wzmocnień, opinii innych ludzi. Krytyka, negatywna informacja zwrotna w pracy czy od ukochanej osoby jest w stanie nas zablokować i stłamsić nasz zapał i zaangażowanie. I zapominamy też o tym, że to nasze przekonanie o własnej sprawczości i wybieranie tego co dla nas dobre i zgodne z naszymi wartościami powoduje nasze lepsze samopoczucie!

zdjęcia* 1234, 567

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *